Męska koszulka Cheat day

Męska koszulka Cheat day

Tak jak nie powinieneś opuszczać żadnego treningu, nie jest dobrze przegapić Cheat Day. Lubię go nazywać „mrucz-cheat dniem" i naprawdę potrafię się nim cieszyć. Że to właściwie oszukiwanie? Ale skąd.. Kiedy łamię dietę planowo, nie znaczy to, że puściły mi nerwy i samokontrola poszła w… (no wiesz gdzie). Kiedy, powiedzmy, raz w tygodniu coś sobie zafundujesz, wyregulujesz tym głowę, a metabolizmowi wciśniesz gaz do dechy. Po prostu resetujesz się i jednocześnie odpalasz. Ruszaj na polowanie na kalorie w koszulce Cheat Day. Kalorycznej bombie dobrze jest stawić czoła w outficie, który kompletnie wymyka się przeciętności. Stawiam na super elastyczny i świetnie przylegający krój, który wypracowaną sylwetkę podbije jeszcze o kilka poziomów wyżej. A skoro wiem, że nie chcesz na siłowni przy ściąganiu wyciągu od razu pokazywać każdemu brzucha, koszulka jest odrobinę dłuższa, więc nie będzie się podwijać. Nie wątpię, że w tym outficie dasz z siebie wszystko, więc szwy muszą wytrzymać nawet super pompę. Zobaczysz, jak świetnie dopasują się rękawy, a bicepsy, które się z nich wyrywają, na pewno nic nie uciskają. Może i jestem twardzielem, ale z wyczuciem detalu. Dlatego zupełnie zlikwidowałem szwy boczne. Nikt nie twierdzi, że jesteś księżniczką na ziarnku grochu, ale czemu nie zafundować sobie komfortu. Dobrze jest, kiedy położysz się na boku albo mocniej zaciśniesz pasek i nic nie będzie cię uwierać. My, niedźwiedzie, lubimy wygodę i chętnie zafunduję ją także tobie. Swoje portrety daję wyłącznie na koszulki ze 100% bawełny przędzonej pierścieniowo (ring-spun) bawełny o gramaturze 185 g/m² – czyli żadna cienka szmatka, ale mocna, wytrzymała, a przy tym wygodna tkanina, której nie przetrzesz, nawet jeśli trenujesz z pasem. Przy wyborze materiału patrzę na jakość i na zdrowie, więc oczywistością jest certyfikat Oeko- Tex®, stosowany dla tekstyliów badanych na obecność substancji szkodliwych. Jeszcze uprzedzam, że mnie tak łatwo nie pokonasz – pardon – nie wypierzesz – mój…