Dziennik ze świata fitnessu - Aleš Lamka
Aleš Lamka to 29-letni kulturysta pochodzący z Hronova, który z powodzeniem idzie za swoim celem. Pytanie jednak brzmi: Czy od zawsze chciał być człowiekiem, który pomaga ludziom, robi to, co go cieszy i spełnia? 1) Każde małe dziecko marzy o tym, że będzie śmieciarzem albo strażakiem. Czy to było także twoje dziecięce marzenie? Miałeś tak samo jak inne dzieciaki, czy od małego szedłeś za swoim? „O kurczę... To mnie dopadło zaraz na początku. Szczerze mówiąc, już nawet nie przypominam sobie, kim chciałem być za młodu. Zawsze było to raczej zależne od tego, co akurat mi się podobało albo co robiłem. Uprawiałem sport od małego, grałem w hokeja, więc wyobrażałem sobie, jak by to było utrzymywać się z hokeja jak Jarda Jágr. Potem skakałem na rowerze BMX, więc miałem wyobrażenia o tym, że zostanę cudownym zawodnikiem. Były też filmy, w których widywałem Arnolda i innych, no i zastanawiałem się, jak by to było być kimś takim. 2) Na ostatnich zawodach w kategorii Physique zostałeś mistrzem Republiki Czeskiej, jednak zwycięstwo w klasyfikacji generalnej nie padło. Brałeś to jako porażkę, czy zmotywowało cię to, żeby w kolejnych latach harować jeszcze więcej? To dość złożone pytanie i trudno na nie odpowiedzieć, ale będę szczery. Choć na zawody nie chodzę bezwarunkowo tylko po wygrane i jednocześnie wiedziałem, że może nie mam tam najlepszej formy, to byłem rozczarowany. To był dla mnie jeden z ostatnich celów, którego tutaj nie osiągnąłem. Po raz trzeci z rzędu wyszło tak samo. Wcześniejsze zawody nie były problemem, zawsze byłem pierwszy, a tutaj przy ostatnim kroku zawsze wygrywa inny chłopak. Widzisz, jak biega z trenerem kadry wokół podium i w głębi duszy planują dalszy ciąg na mistrzostwach Europy. Powtarzam jednak jeszcze raz! Nie twierdzę, że byłem jednoznacznie najlepszy i na pewno miałem wygrać. To sport subiektywny i zależy od sędziów. W każdym razie podobne wyniki i rzeczy wokół nich potem cię rozczarowują i sugerują, że jeśli nie masz wokół siebie ludzi z tej „…